Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /libraries/vendor/joomla/registry/src/Registry.php on line 737

Pan Zbyszek

Pan Zbyszek

Życzę ci dużo pieniędzy, dobrego samochodu, pokaźnego konta w banku, dobrze płatnej pracy itd. itp. Takie życzenia pewnie często słyszymy a może też często składamy? A wiecie, czego sobie życzy pan Zbyszek?

Mieszka sam, żona zmarła przed kilku laty. Wykształcony, kiedyś pracujący na wysokim stanowisku. Mieszkanie 3-pokojowe w bloku. W sumie nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Oczywiście, jest choroba nowotworowa, jednak to nie największe zmartwienie. Zawsze wykąpany i wypachniony czekał na wizyty hospicyjne. Zawsze bardzo miły, nawet szarmancki. Jedyny syn otrzymał bardzo dobre wykształcenie i jak to się mówi, start
w dorosłe życie.

Znacie już marzenie naszego chorego? Tak! Pragnie spotkać się z własnym, od lat nie widzianym synem i wnukiem. Stracił już dużo pieniędzy na telefony, bez skutku. Nawet nasza wolontariuszka, która się Nim opiekuje, próbowała dzwonić. Odzywa się tylko automatyczna sekretarka. Nic nie pomagają zostawiane wiadomości. Tęsknota za synem staje się tak ogromna, że chory nie ma woli życia. Staje się apatyczny, depresyjny, co jeszcze pogłębia dolegliwości wieku starczego.

W każdy trzeci wtorek miesiąca, wolontariusze spotykają się, by omówić chorych i ustalić grafik dyżurów. Podczas tego spotkania rozmawiamy o panu Zbyszku. Sytuacja jest dramatyczna! Sami nie jesteśmy w stanie zapewnić całodobowej opieki choremu, który odmówił pójścia do Domu Opieki. Nie przyjmuje leków, jedzenia i wody. Po prostu nie chce. Tylko usilne starania i prośby naszych wolontariuszy i przyjaciółki chorego są w stanie przynieść efekt. Nawet zrobienie toalety staje się problemem, bo chory nie chce współpracować. Jest nas mało, ale musimy choremu zapewnić opiekę najlepiej jak się da. Będziemy chodzić po dwie osoby dwa razy dziennie. Jest to ogromny wysiłek, tym bardziej, że są jeszcze inni chorzy. Zostają poruszone instytucje, których zadaniem jest opieka nad takimi ludźmi.

I tak, siedem dni w tygodniu, nasi ludzie, rowerami, samochodami lub na własnych, często bolących nogach idą do naszego pana Zbyszka. Wizyty trwają dwie lub trzy godziny, bo chodzi o to, żeby z chorym oprócz zrobienia potrzebnych rzeczy, po prostu pobyć. Czasem jest miło i spokojnie, a czasem chory odmawia wszystkiego, łącznie z przyjęciem bodaj odrobiny pokarmów, wody i leków. Bywa też agresywny. Najlepszy wpływ na chorego ma nasza Terenia, która mieszka najbliżej i do tej pory sama praktycznie opiekowała się naszym podopiecznym. Jednak, jak sama przyznaje, często wracała do domu z płaczem.

Mój pierwszy dyżur mnie ominął, ponieważ pan Zbyszek został zabrany do szpitala. Byłam jeszcze w czwartek i w niedzielny wieczór. Udawało nam się rozweselić chorego, porozmawiać o tym, co się dzieje dookoła, powspominać miniony bal i posnuć plany na kolejny. Z wizyty na wizytę, było widać zmiany zachodzące w naszym podopiecznym. Trzeciego mojego spotkania z panem Zbyszkiem już nie było, ponieważ dla swojego dobra został znów zabrany do szpitala (odmawiał przyjęcia czegokolwiek a uskarżał się na ból). Jakież było moje zdumienie, gdy dowiedziałam się o Jego śmierci! Niestety, jak zwykle po czasie, przychodzi myśl, że można było więcej, lepiej, że wystarczyła po prostu moja obecność, uśmiech aby ten samotny człowiek nie czuł się taki opuszczony.

Myślę, że będzie z nami na naszym balu hospicyjnym i pozostanie na zawsze w naszych sercach!

Pogrzeb zgromadził tylko kilku sąsiadów, parę osób z rodziny (tak oczekiwanego syna z wnuczkiem…) oraz 14 wolontariuszy, którzy w ten sposób chcieli pożegnać zmarłego.

Życzę Ci zdrowia, a jeśli kiedyś przyjdzie Ci się zmagać z jakąś chorobą, to niech znajdą się ludzie (jeśli masz- to najbliższa Rodzina), którzy nie dla pieniędzy, ale z potrzeby serca, zaopiekują się Tobą i będą do ostatniej chwili!

Wasz korespondent hospicyjny

Monika Wężyk

Więcej w tej kategorii: « O nas Kolejna sobota »

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

powrót na górę

Konferencje 2017 - Relacje Wideo

  • Wartość życia – hospicjum perinatalne -  prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan
  • Obecność księdza E. Dutkiewicza SAC w życiu wolontariuszy hospicyjnych - dr Anna Byrczek
  • Nauczyciel we współczesnej schola mortis - dr Agnieszka Janiak
  • Uczynki miłosierdzia w perspektywie posługi hospicyjnej - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
  • Żałoba jako doświadczenie bólu wszechogarniającego - dr Jolanta Grabowska-Markowska
  • Jak przeżywają żałobę dzieci - dr Joanna Domańska
  • Posłańcy Bożego Miłosierdzia - dr Robert Wiraszka
  • O seniorach w hospicjum - prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki
  • Dobra Nowina w formacji duchowej wolontariatu - dr hab. Krzysztof Leśniewski
  • Bezradność i zaradność w opiece nad nieuleczalnie chorym dzieckiem - ks. dr Grzegorz Godawa
  • Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - dr hab. Józef Binnebesel
  • Otwarcie duchowe na chorego a zawód lekarza – narracje lekarzy - dr Beata Antoszewska