Menu

Baner Hosp strona2

A+ A A-

Najwięcej witaminy mają...

page najwięcej witaminy1 800

    Dzień jak co dzień w pracy. Różne tematy poruszane, ale najczęstszymi są:
- kolejny odcinek serialu,
- nowości w kosmetykach,
- trendy mody,
- jak schudnąć? Itp.
Słucham tego po raz kolejny i myślę sobie: " Kurczę, nie oglądam TV, nie chodzę po sklepach, nie interesują mnie maseczki, botoksy itp. Nie mam czasu, ale też ochoty na to. Czy ja jestem normalna?"

Czytaj więcej...

Mój czas wolny

Czas wolny - bardzo zajęty


Wreszcie koniec sezonu i trochę więcej czasu wolnego. Nadeszła sobota 27.12 i dzień mojego dyżuru z doktor Marią.

    Jak to się często zdarza, mała zmiana planów. Mam pojechać razem z Anią pielęgniarką do pana Grzesia (doktor jest na innej wizycie i ma do nas dołączyć). Na dziś zaplanowano tu Mszę Św. z okazji 15- lecia małżeństwa Basi i Grzegorza. Jest cały dom ludzi, ok. 50 osób, ks. Proboszcz no i my, dwie przestraszone wolontariuszki hospicjum. Piszę przestraszone, bo chory jest w ciężkim stanie i ewidentnie coś się dzieje. Bardzo szybki puls i niskie ciśnienie. Może w ten sposób reaguje na ten otaczający Go gwar, a może to coś innego??? Stoimy obok łóżka, od czasu do czasu na nie zerkając. Najcudowniejszy jest najmłodszy syn, Albert, który wskakuje obok Taty. Wszyscy przyjmują Komunię Św. w intencji Jubilatów. Sam chory , jako, że nie przełyka otrzymuje odrobinę Krwi Pańskiej w małej strzykawce. Wszystko przebiegło bez zakłóceń. Ciśnienie się podniosło po podaniu wody z solą. I po co było się tak bać? Po Eucharystii oczywiście poczęstunek i kiedy zostajemy praktycznie same, przystępujemy do zmiany plasterków i opatrunków. A jest tego nie mało. Wszystko się robi powoli, odmaczając najpierw plasterek przed zdjęciem, bo skóra jest bardzo delikatna i podatna na urazy. Trzeba jeszcze odessać chorego, co nie jest przyjemne dla nikogo, ale przynosi ulgę w oddychaniu.

    Wracamy do bazy na Wiejską i zabieramy ks. Marka. Przed nami nowa wizyta u dziecka. Jedziemy ok. 20 km poza Radom. Mały, drewniany dom bez łazienki i wszelkich wygód. Mateusz, (tak ma na imię główny bohater) patrzy na nas z zainteresowaniem. Urodził się jako wcześniaczek z wodogłowiem pół roku temu. Od tego czasu jest pierwszy raz w domu rodzinnym, bo przebywa w hospicjum w Łodzi. Teraz nasz malec waży ok. 6 kg i jest uroczy! Zapoznajemy się z Rodziną, doktor oczywiście bada Mateusza, co Mu wcale nie odpowiada. Umawiamy się na kolejną wizytę, tak, by była cała Rodzina na 1.01 i wracamy do Radomia, bo czeka nas jeszcze jedna pierwsza wizyta.

    Starsze małżeństwo ok. 80-letnie. Pani Elżbieta jest bardzo obolała. Nie daje dotknąć sparaliżowanej ręki, do tego leży praktycznie cała mokra. Po podaniu leków przeciwbólowych robimy toaletę. Chora ma powalający uśmiech. Jest spowiedź i Msza Św. przy łóżku, oraz sesja zdjęciowa. Doktor Maria razem z księdzem zwracają uwagę na pewne rzeczy, które znajdują się w domu. Mimo, że Rodzina katolicka a otaczają się przedmiotami z pogranicza magii. Wszystkie te rzeczy zostały wyrzucone, bo nie idą  w parze z wiarą w Chrystusa, który właśnie wszedł do tego domu.

    Doktor umawia kolejną wizytę na jutro, czyli niedzielę przed południem, aby sprawdzić działanie leków przeciwbólowych i ogólny stan podopiecznej. Zgłaszam się na ochotnika i w ten sposób jestem tu również następnego dnia (dołączyła do nas wolontariuszka Ania).
     Pan Mieczysław, mąż chorej, widać, że odżył, uspokoił się, choć raczej nie radzi sobie z prowadzeniem domu i opieką nad żoną.

     Dziś już leki działają i możemy panią Ele posadzić na krzesełku toaletowym, aby sprowokować wypróżnienie, którego od dawna nie było, jednak bezskutecznie. Znów toaleta, kroplówka i próby przekonania pana Mieczysława do np. materaca przeciwodleżynowego zakończone bezowocnie.
     I tak wygląda każdy kolejny dzień u pani Eli. Każdego ranka, (nie wyłączając niedziel i świąt) wolontariusz razem z pielęgniarką dzwonią do tych drzwi, aby pomóc w pielęgnacji; umyć głowę, posadzić na krzesełko toaletowe, podać leki i picie oraz na koniec przy kawie pogadać z panem Mieczysławem. W nagrodę? Uśmiech panie Eli jest bezcenny!

Cd.

    Dwa tygodnie później jestem znów z Anią aby zmienić opatrunki.  Na widok ciała całego w plasterkach robi mi się nie dobrze. Chyba nie dam rady! Wszystko trzeba robić bardzo delikatnie, bo skóra rwie się jak papier. Padam na kolana, w tej pozycji jest najwygodniej, ale ten widok przypomina mi ciało Chrystusa zdjętego z krzyża a obok stoi Matka (Mama pana Grzesia), więc jak tu nie klęknąć?! Dołącza do nas doktor Maria i kiedy już jest wszystko skończone, okazuje się, że jest w pampersie stolec i niektóre plasterki musimy zmienić, bo pod nie podpłynęło.


    Ania umawia się na kolejną wizytę w poniedziałek na 16. Pan Grześ odszedł właśnie o tej godzinie...

„Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”

Wasz korespondent hospicyjny
Monika Wężyk 

Czytaj więcej...

Znów zaczęliśmy

    Kiedy latem zaczynałyśmy robić nasze prace, wszyscy się dziwili, to już na Święta robicie? A my z uporem maniaka odpowiadałyśmy, że to już najwyższy czas! Bo rzeczywiście, czas szybko zleciał. Ale po kolei.
Robienie  szyszek

     Jak co roku, na naszą ostatnią Mszę Św. dla osieroconych przed Bożym Narodzeniem, przygotowujemy małe upominki. Musimy zrobić to na zasadzie „coś z niczego”, bo nie mamy na to żadnych funduszy. Udało mi się skrzyknąć kilka dziewczyn tzn. 4 szt. (w tym Renata, nasza osierocona, jedzie aż 40 km do nas) i wymyśliłyśmy choinki z szyszek. Potem dołączyły do nas jeszcze inne wolontariuszki.

Akcję finałową, czyli pakowanie, ustaliłyśmy na ostatni, ciepły weekend października i korzystając z pięknej pogody, pracowałyśmy na naszym hospicyjnym podwórku. W sumie naszych choinek wyszło ponad 360! (szczególne podziękowanie dla Eli i Renaty!)

 

Renatka  szyszki
Dziewczyny powiedziały, że jakby co, to one chętnie! No i szybko taki czas nastał. Właśnie wpadłam na swój kolejny, genialny pomysł! Jak są chętni do pracy, to trzeba to wykorzystać, więc zróbmy kolejne ozdoby przeznaczone tym razem na kwestę!


Pomysł został entuzjastycznie przyjęty, za to ja, ciężko przestraszona! Dlaczego? Mamy robić jakieś ozdoby świąteczne (dowolność plastyczna) a połowa grupy deklaruje, że są antytalęciami! Mówią: „Wymyśl coś, my możemy pakować!” czyżby się zrodził nowy rodzaj wolontariusza - pakowaczka?


Monika i szyszki
A skąd weźmiemy materiały? Ano, jak zwykle trzeba będzie prosić dobrych ludzi,  a co się nie uda zdobyć tą drogą, trzeba będzie kupić. I tu wpadłam na kolejny genialny pomysł! Otóż, przed naszym 10-leciem, wolontariusze podjęli się pościć 10 dni (każdy jak uważa) a pieniądze zaoszczędzone w ten sposób oddać biednym. My po prostu te pieniądze przeznaczymy na potrzebne materiały. Nieźle to wymyśliłam, nie?

Ludzie pomóżcie! Zbieramy wszelkie ozdoby świąteczne ręcznie wykonane z przeznaczeniem na kwestę na rzecz naszego hospicjum! Za wszystkie rzeczy serdecznie dziękujemy i zapraszamy do współpracy!


Wasz  goniący resztkami sił
Korespondent hospicyjny
Monika Wężyk

Czytaj więcej...

Miłość nigdy nie ustaje

„Miłość wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma
Miłość nigdy nie ustaje.”

Rodzinę pani Asi poznałam rok temu. Stało się tak, że zamieszkałam dokładnie naprzeciwko Ich bloku. Niewielu znam ludzi, którzy tak potrafią kochać! Aż miło na Nich patrzeć, bo choć czasem złoszczą się na siebie, to nie mogą bez siebie żyć. A jak tu się nie złościć, kiedy jest się sparaliżowanym od pasa w dół!?

 

Czytaj więcej...
Subskrybuj to źródło RSS

Konferencje 2017 - Relacje Wideo

  • Wartość życia – hospicjum perinatalne -  prof. dr hab. n. med. Bogdan Chazan
  • Obecność księdza E. Dutkiewicza SAC w życiu wolontariuszy hospicyjnych - dr Anna Byrczek
  • Nauczyciel we współczesnej schola mortis - dr Agnieszka Janiak
  • Uczynki miłosierdzia w perspektywie posługi hospicyjnej - ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski
  • Żałoba jako doświadczenie bólu wszechogarniającego - dr Jolanta Grabowska-Markowska
  • Jak przeżywają żałobę dzieci - dr Joanna Domańska
  • Posłańcy Bożego Miłosierdzia - dr Robert Wiraszka
  • O seniorach w hospicjum - prof. dr hab. n. med. Krzysztof Bielecki
  • Dobra Nowina w formacji duchowej wolontariatu - dr hab. Krzysztof Leśniewski
  • Bezradność i zaradność w opiece nad nieuleczalnie chorym dzieckiem - ks. dr Grzegorz Godawa
  • Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci - dr hab. Józef Binnebesel
  • Otwarcie duchowe na chorego a zawód lekarza – narracje lekarzy - dr Beata Antoszewska