• Kolejna sobota         Umawiam się z doktor Marią na sobotę, ponieważ będzie u naszych chorych dzieci, u których już dawno nie byłam. Jeszcze do ostatniej chwili zastanawiałam się, czy brać ten dyżur, bo biorąc go, musiałam odłożyć wiele innych spraw na później. No trudno, ludzie ważniejsi.      5:20 pobudka i pedzę do…
  • Pan Tadeusz " Oto jest dzień, który dał nam Pan..."         Na ten właśnie dzień czekaliśmy rok, tzn. od roku czasu snuliśmy plany, jak to zrobić? Choć i tak decyzja ostateczna należy zawsze do Szefa, to musimy być przygotowani na każdą ewentualność.…
  • Cd pani ASI Miłość wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzymaMiłość nigdy nie ustaje.” Rodzinę pani Asi poznałam rok temu. Stało się tak, że zamieszkałam dokładnie naprzeciwko Ich bloku.Niewielu znam ludzi, którzy tak potrafią kochać! Aż miło na Nich patrzeć, bo choć czasem złoszczą się na siebie, to nie mogą bez siebie…
  • Marzenie  "Minuta po minucie czyńcie wszystko dla miłości i stawajcie się świętymi"  Marzenia. Każdy z nas je ma. Jedne ogromne, inne całkiem malutkie. Chciałabym Wam opowiedzieć o kolejnym spełnionym hospicyjnym marzeniu.…

Ludzie hospicjum przychodzą zewsząd i znikąd...

z cudzego zapomnienia, z niepamięci własnych przeżyć,

z pogmatwanego świata.

Krętymi ścieżkami czyjegoś cierpienia

niosą płomyk nadziei, iskierkę radości, blask czuwania...

Ludzie hospicjum miewają chwile zwątpienia

bezmiar ludzkiego bólu przytłacza, smutek pożegnań rani

skłania do ucieczki w nicość...

A potem nastają powroty. Tunelem strachu przed nieznanym,

do ciasnej przestrzeni zaufania,

do rozpływającej się nieskończoności łzy,

do stygnącego ciepła ludzkiej egzystencji.

Ludzie hospicjum nie czują chłodu obecności

w pochyleniu nad odchodzącym bratem

czują oddech wiary we Wszechmogącego.

W torbie życiowych przyzwyczajeń niosą cierpliwość i wyrozumienie

niosą miłość, niosą po prostu siebie...

 

Grażyna Przybylska-Went

czwartek, 07 kwietnia 2011 09:34

Marzenie

 "Minuta po minucie czyńcie wszystko dla miłości i stawajcie się świętymi"

 Marzenia. Każdy z nas je ma. Jedne ogromne, inne całkiem malutkie. Chciałabym Wam opowiedzieć o kolejnym spełnionym hospicyjnym marzeniu. Opowiadałam już kiedyś o Dominiku, więc tylko przypomnę. Urodził się z bardzo rzadką chorobą. Jego organizm nie przyswaja miedzi. Niby nie brzmi groźnie a jednak. Nasz podopieczny jest pod całodobową opieką rodziców, a konkretniej: Mamy. Chudziutki, nie potrafi przełykać śliny ani sam jeść. Całkiem niedawno zastąpiono sondę, którą miał założoną przez usta taką rurką prosto do żołądka ( PEG), rurka tracheotomijna, odsysania, pampersy to codzienność.

 I tak podczas wizyty, wyszło na jaw, że Mama Dominika pani Renata, czytając kiedyś Gościa Niedzielnego natrafiła na artykuł o dziwnie ubranych siostrach (białe habity, czerwone welony).

Podobno dzieją się tam cuda. Jakie? "Byłyśmy już wyczerpane przerzucaniem siana i wtedy westchnęłam: Panie Boże, świętym pomagałeś, a nam nie pomożesz? I wtedy na bezchmurnym niebie zjawiła się trąba powietrzna... "

"Wszyscy gdzieś wyjeżdżają, a ja nie"- pani Renata żaliła się do męża. Nie chciałaby jednak, żeby ten wyjazd był zwykłym wyjazdem. Chciałaby, jak to się mówi "naładować akumulatory"!

To mi wystarczyło. Zaraz w drugim pokoju odbyło się "zebranie" i razem z mężem panem Sławkiem i córką Wiktorią ustaliliśmy, co następuje. Ja mam się dowiedzieć, gdzie owe siostry są i zorganizować wyjazd, Oni przekonają panią Renatę i zaopiekują się Dominikiem podczas wyjazdu.

Dzięki Bogu wszędzie mamy "swoich ludzi" a u owych sióstr był już nasz wolontariusz Jacek. Sprawa załatwiona. Czekamy tylko na pogodę i w drogę. No i pogoda przez kilka dni piękna a tuż przed wyjazdem... śnieg! I wiecie co? Przestało mi się chcieć jechać! Zimno, kłopoty w domu, mało odpoczynku. Coś mi jednak mówiło, że to będzie dla mnie też dobre. Mówię sobie: "Jeśli pani Renata wyrazi taką chęć, to nie będę się sprzeciwiać!".

Wyjechaliśmy w niedzielę o 8 rano. Dołączyła do nas Kasia, znajoma Jacka. Trasa prowadziła do Rybna, wioski niedaleko Sochaczewa. Za oknem piękne słońce a my w samochodzie mamy takie mini rekolekcje. Odmawiamy Różaniec, Koronkę do Bożego Miłosierdzia, słuchamy pouczających kazań księdza Pawlukiewicza. O czym? Na przykład: że nie mamy szacunku dla ludzi poświęconych Bogu. Te wszystkie kawały na temat sióstr zakonnych, przezwiska itd., albo wstydzimy się przyklęknąć, gdy idzie ksiądz z Jezusem, ale zapalić kadzidełko to bardzo chętnie!

W Rybnie wita nas obraz Jezusa Miłosiernego zawieszony na drzewie tuż nad aleją prowadzącą do małego, starego domku, w którym mieszkają Siostry Służebnice Bożego Miłosierdzia. Niestety, już wiemy, że z żadną nie porozmawiamy, ponieważ w Wielkim Poście nie przyjmują gości. To najmłodszy, klauzurowy zakon w Polsce.

Wchodzimy do maleńkiej kaplicy, gdzie jest wystawiony Najświętszy Sakrament. Cisza. Jesteśmy sami, nie licząc sióstr klęczących za drewnianymi kratami. Żadna na nas nie spojrzy, wpatrzona w Jezusa. I taka refleksja. Że ja tak nie potrafię. Nie potrafię zapomnieć o całym świecie chociaż na chwilę podczas modlitwy. Tutaj najważniejszy jest Jezus! Wychodzę na dwór. W ganku mój wzrok pada na leżące tam ulotki i co widzę?

"...Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi... Oddanie się Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, abym podążał za wami... Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie... W cierpieniu prosicie, żebym oddalił je od was, ale w taki sposób, jaki wy sobie tego życzycie... Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają..." wiecej

Don Dolindo Ruotolo, kapłan, który żył i umarł w opinii świętości, spisał poniższy tekst zainspirowany przez Jezusa.

 


 Św. siostra Faustyna zachęca do uczynków miłosierdzia, które mogą być praktykowane w trojaki sposób:

1. Czynem

2. Słowem, przez przebaczenie i pocieszenie

3. Modlitwą, która dostępna jest nawet, gdy nie można spełnić uczynków miłosierdzia ani też

wypowiedzieć słowa przebaczenia lub pocieszenia.

Myślę, że to było właśnie to, czego szukałam! "Oddajcie to wszystko Mnie!".

Czas na Mszę Św. i Gorzkie Żale w pobliskim kościele. Jeszcze raz wracamy na krótko do kaplicy sióstr.

" Lepiej jest być ubogim w dobrach ziemskich aniżeli biednym na duszy i w wierze. Najlepszą pomoc przyniesiesz ludziom, gdy będziesz się za nich modliła. Modlitwa za innych jest największym wyrazem miłości".

Te słowa, jakie Anioł Stróż przekazał Natuzzie Evolo, włoskiej stygmatyczce, o której również czytamy podczas drogi. Odwożąc panią Renatę, wchodzimy na herbatę. Dominik był grzeczny, jak mówi Tata, tylko jakoś obiadu się nikomu nie chciało gotować! :)

Jesteśmy zmęczeni. Niektórym jazda dała się bardzo we znaki. Opowiadam później krótko o rodzinie Dominika Kasi, która sama jest mamą i która jest pod wrażeniem całej Rodziny, tego, jak się nawzajem wspierają mimo takiego nieszczęścia.

Radom. Jacek nas rozwozi do domów. Dzień się kończy, ale czy był to dobry dzień? Chyba tak, skoro Kasia na pożegnanie powiedziała, że zastanawia sie nad przyłączeniem do nas, wolontariuszy.

Kasiu, szkoda czasu na zastanawianie. Kolejne marzenia czekają do spełnienia!
Dzięki, Panie Boże za tych wszystkich ludzi wkoło mnie i za te "inne" rekolekcje.

 

Wasz korespondent hospicyjny
prosto z drogi
Monika Wężyk

Opublikowane w Blog Moniki
piątek, 12 marca 2010 23:46

List do Boga

Ty, Panie tyle czasu masz mieszkanie w chmurach i błękicie.
A ja na głowie mnóstwo spraw i na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz, Bo patrzysz na nas z lotu ptaka.
To powiedz, czemu tak mi jest, Że czasem tylko siąść i płakać!
( „Zamiast” E. Geppert)
Opublikowane w Aktualne Moniki
wtorek, 09 marca 2010 01:46

Miłość wszystko znosi

„Miłość wszystko znosi, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma
Miłość nigdy nie ustaje.”

Rodzinę pani Asi poznałam rok temu. Stało się tak, że zamieszkałam dokładnie naprzeciwko Ich bloku. Niewielu znam ludzi, którzy tak potrafią kochać! Aż miło na Nich patrzeć, bo choć czasem złoszczą się na siebie, to nie mogą bez siebie żyć. A jak tu się nie złościć, kiedy jest się sparaliżowanym od pasa w dół!?

 

Opublikowane w Blog Moniki

Alternative flash content

To view this Flash you need Javascript on your browser and updated version of flash player.

Get Adobe Flash player

facebook

Licznik od dnia 02.11.2011

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj41
mod_vvisit_counterWczoraj339
mod_vvisit_counterW tym tygodniu2913
mod_vvisit_counterW poprzednim tygodniu3052
mod_vvisit_counterW tym miesiącu9124
mod_vvisit_counterW poprzednim miesiącu15304
mod_vvisit_counterRazem118724
Copyright © link do domeny     Joomla Templates
Sponsor serwisu - home.pl - domeny, hosting, sklepy